Ten turniej przejdzie do historii

Z Iwanem Wasiunykiem, wicepremierem Ukrainy rozmawia Oksana Kłymonczuk


Jakie płyną korzyści dla naszego kraju z organizacji Euro 2012?
Mistrzostwa to tylko pierwszy krok i jednocześnie szansa ogromnego rozwoju dla obydwu krajów. Moim zdaniem, dla Ukrainy większa niż dla Polski. Dla Ukrainy ten projekt to nie tylko plan budowy odpowiedniej infrastruktury, ale także modernizacji państwa.
Proszę zauważyć, że on już zmienia oblicze kraju, czterech miast, zmienia naszą władzę, zmienia ustalone metody zarządzania oraz istniejące mechanizmy inwestycyjne. Widoczna jest konsolidacja kół biznesowych oraz sił politycznych. Wprowadzane są systemy ulg lokalnych związanych z realizacją projektów inwestycyjnych na potrzeby Euro 2012, procedury wydawania zezwoleń wykluczające korupcję. Jednym słowem: trwa pełna modernizacja. I jest to, jestem o tym przekonany, największa korzyść dla naszego kraju.
Nie ma żadnych wątpliwości: godnie i na najwyższym poziomie przygotujemy się do mistrzostw, i z właściwą Ukrainie i Polsce gościnnością przeprowadzimy sam turniej, który zapisze się w historii jako jeden z najlepszych.

W jaki sposób pieniądze wydane na Euro 2012 mają się zwrócić?

Patrzę na Euro 2012 jak na projekt, który nie zakończy się w 2012 roku. Jak mówią Anglicy, nie buduje się kościoła tylko na Wielkanoc.
Zainwestowane pieniądze będą się zwracać, i to nie jednego dnia. Nie będę oryginalny, ale gdyby nie Euro 2012, to na Ukrainie w tym ciężkim czasie kryzysu nie robiłoby się niczego dla rozwoju, poza pionem socjalnym. Nie mówię tylko o takich działaniach, jak tworzenie współczesnego systemu pomocy w sytuacjach nadzwyczajnych poprzez wspólny numer „112” i jakościowe podniesienie poziomu organizacji udzielania pierwszej pomocy medycznej. Euro 2012 daje możliwość zainicjowania w wielu sferach społecznych projektów pilotażowych i wypracowania efektywnych modeli ich rozwoju.
Same Mistrzostwa stanowią unikalną okazję zaprezentowania się Ukrainy na arenie europejskiej. Przecież, według naszych przewidywań, kraj odwiedzi około miliona kibiców. Jeśli ich zauroczą ukraińska gościnność, kultura, przyroda, to w następnych latach przyjadą za nimi dziesiątki milionów. Dzięki temu będziemy osiągać korzyści z turnieju przez minimum 10 następnych lat. Tak jak to było w Portugalii.

Kto otrzyma więcej bonusów – Polska czy Ukraina?

Nie chciałbym, abyśmy porównywali Ukrainę i Polskę, czy odbierali jak rywali. Mistrzostwa Euro 2012 to nasz wspólny projekt i dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, że jego sukces zależy od jakości przygotowań obu krajów.
Obecnie planujemy pełną modernizację infrastruktury, łącznie z budową nowych współczesnych autostrad we wszystkich głównych kierunkach, uczymy się tworzenia przyjaznego dla podróżnych zaplecza komunikacyjnego, chcemy wprowadzić uproszczoną kontrolę graniczną i celną, która stałaby się normą.
Lista przedsięwzięć nie ma końca. Bez wątpienia, nie ukończymy wszystkich do Euro 2012, ale jeśli ich teraz nie zaczniemy, to przyjdzie nam długo czekać na podobny czynnik mobilizujący.

Czy są dzisiaj jakieś konkretne sprawy, które niepokoją UEFA?
Są i to jest normalne. Są problemy robocze, spośród których istotne jest zapewnienie odpowiedniej ilości pokojów hotelowych, korygowanie projektu budowy stadionu lwowskiego, plan budowy terminalu lotniska w Doniecku.
Jednak wyniki ostatniego monitoringu, który przeprowadzają eksperci UEFA i ukraińscy, potwierdzają, że Ukraina jest w stanie 30 listopada złożyć sprawozdanie o pracach budowlanych, które pozwoli ostatecznie zamknąć kwestię dotyczącą przeprowadzenia finałów Euro 2012 w czterech miastach ukraińskich.
Wszystkie cztery miasta ukraińskie oraz rząd pracują jak jedna drużyna.

Nazwał Pan organizację Euro na Ukrainie projektem „socjalnego optymizmu”. Co miał Pan na myśli?
Jestem głęboko przekonany, że sukces w realizacji projektu Euro 2012 w tym nieprzychylnym czasie kryzysu napełnia naród optymizmem. I tak właśnie powinno być. Przecież turniej odbywa się nie tyle dzięki samej piłce nożnej, ale przede wszystkim dzięki gościom kibicom i obywatelom kraju gospodarza.
Ten ogólnopaństwowy projekt zmienia oblicze całej Ukrainy poprzez zmianę priorytetów rozwoju. Powstaną na przykład nowe miejsca pracy w rekreacji, turystyce sportowej, zdrowiu i nowych obiektach infrastruktury – takie, jakie już dzisiaj w krajach zachodnich przynoszą więcej zysku niż tradycyjny przemysł surowcowy.
Uważam, że dzięki Euro 2012 wygrają nie tylko te miasta, które formalnie wybrano na gospodarzy turnieju, ale także i te, które mają inicjatywę i chęć rozwoju oraz przychylność lokalnej wspólnoty.
Jedno jest pewne – rok 2012 Ukraina powinna przywitać w stanie pełnej mobilizacji i wejść w ten rok wspólnym społecznym ruchem zdolnym, jak legendarny baron Munchausen, wyciągnąć się za włosy z politycznego błota i dać krajowi nową perspektywę.

Im bliżej do ostatecznej decyzji UEFA, tym więcej słyszy się głosów o możliwym przeniesieniu meczu finałowego z Kijowa do Warszawy.
Z naszymi polskimi partnerami mam jedną dżentelmeńską umowę – nie komentować jakichkolwiek plotek, pogłosek i domysłów.
Są tylko cztery źródła oficjalnej informacji: UEFA i jej komitety miejscowe, rządy dwóch krajów gospodarzy, krajowe związki piłki nożnej oraz miasta organizatorzy. Żaden z przedstawicieli wyżej wymienionych organizacji nie dał oświadczenia, które sugerowałoby to, o co Pani pyta. Dlatego ja nie widzę potrzeby żadnego komentarza.

Czy odczuwacie Państwo wsparcie ze strony Polski? Na czym ono polega?
13 maja* oba kraje przeszły test na parytetowość. Pragniemy wyrazić swoją wdzięczność całej ekipie rządowej Polski za szczere, konsekwentne i partnerskie stanowisko. Strona ukraińska przyjęła decyzję UEFA jako sprawiedliwą i jednocześnie motywującą.
Nadal jestem przekonany, że 10 grudnia nic dla Polski i Ukrainy się nie zakończy. Przed nami będą jeszcze dwa owocne lata przygotowań do turnieju. I będziemy mogli spokojnie przygotować się do mistrzostw Euro 2012, podczas których ostatni, finałowy gwizdek rozbrzmi na Stadionie Narodowym „Olimpijski” w Kijowie.

Wydaje mi się, że polscy obywatele bardziej odczuwają wagę przeprowadzenia mistrzostw w ich kraju, niż Ukraińcy na Ukrainie.
Nie mogę się z tym zgodzić. Na Ukrainie projektem Euro 2012, tak jak polityką, interesują się praktycznie wszyscy. Jestem przekonany, że każdy Ukrainiec myśli o jego sukcesie. I ten fakt należy rozumieć tylko pozytywnie. Świadczy to o tym, że Euro 2012, jako unikalny projekt humanitarny i jednocześnie projekt modernizacji i rozwoju kraju, staje się powoli dobrem całego społeczeństwa.

Niedawno Urząd Kontrolno-Rewizyjny Ukrainy poinformował o nieprawdziwych danych dotyczących przygotowań Kijowa do Euro 2012 w sprawozdaniach dla UEFA**. Chodziło między innymi o hotele, których budowa nawet się nie rozpoczęła.
W tym kontekście mam tylko prośbę do moich kolegów urzędników: zanim cokolwiek powiecie publicznie, zastanówcie się dobrze, na ile poprawne są wasze oświadczenia.
Wyjaśniać prawdziwość  danych mogą sami eksperci UEFA. To oni zaproponowali schemat, zgodnie z którym pracują miasta organizatorzy i osoby odpowiedzialne w rządzie za przygotowania do mistrzostw.

Rozmawiała Oksana Kłymonczuk

 * 13 maja 2009 roku UEFA ogłosiła listę miast gospodarzy piłkarskich mistrzostw w 2012 roku po stronie polskiej i jednocześnie wskazała, że spośród miast ukraińskich tylko Kijów spełnia wymogi, a o powierzeniu organizacji finałowych meczów trzem innym (chodziło o Charków, Donieck i Lwów) zdecyduje na początku grudnia br. (dop. red.)
** Więcej na: http://www.unian.net/ukr/news/news-338614.html